Przez Parafię do Raju 41/2012

BÓG OJCIEC BŁOGOSŁAWI ZIEMI PRZEZ RANY SWEGO SYNA

Na przyszłej spowiedzi otrzymałam pozwolenie i zaraz wieczorem zaczęłam tę nowennę. Pod koniec litanii ujrzałam jasność wielką i w niej Boga Ojca. Przed jasnością tą a ziemią ujrzałam Jezus przybitego do krzyża i tak, że Bóg chcąc spojrzeć na ziemie, musiał patrzeć przez Rany Jezusa. I zrozumiałam ze dla Jezusa Bóg błogosławi ziemi. (Dz 60)

ŚW. FAUSTYNA DZIĘKUJE ZA SWEGO SPOWIEDNIKA

Jezu, dziękuję Ci za tę łaskę wielką, to jest za spowiednika, któregoś mi Sam raczył wybrać i dałeś mi go wpierw poznać przez widzenie, nim go znałam. Kiedy poszłam do spowiedzi do Ojca Andrasza, to myślałam, ze będę zwolniona z tych wewnętrznych natchnień. Odpowiedział mi Ojciec, że mnie nie może zwolnić z tego, ale niech się siostra modli o kierownika. Po krótkiej a gorącej modlitwie ujrzałam powtórnie księdza Spoćko w naszej kaplicy pomiędzy konfesjonałem a ołtarzem. Wówczas byłam w Krakowie. To te dwa widzenia umocniły mnie w duchu tym bardziej, że zastałam tak, jako go widziałam w widzeniu, jako w Warszawie na trzeciej probacji, tak samo i w Krakowie. Jezu, dziękuje ci za tę wielką łaskę. Lęk mnie teraz przejmuje, kiedy nieraz da się słyszeć, jak która dusza owi, że nie ma spowiednika czyli kierownika. Ponieważ wiem, jak wielkie szkody sama ponosiłam kiedy nie miałam tej pomocy. Bez kierownika łatwo można zejść na manowce. (Dz 61)

ŻYCIE SZARE I MONOTONNE JEST PEŁNE SKARBÓW

O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy, pieczętuje pieczęcią na wieki. (Dz 62)

KS. SOPOĆKO SŁUGĄ UMIŁOWANYM PRZEZ PANA JEZUSA

Ksiądz Sopocko musi być przez Boga bardzo umiłowany. Mówię to dlatego, bo doświadczyłam, jak bardzo się Bóg za nim upomina w pewnych momentach, widząc to, cieszę się niezmiernie, ze Bóg ma takich wybrańców. (Dz 63)

PAN JEZUS WSTRZYMUJE WYCIECZKĘ ŚW. FAUSTYNY NA KAWLARIĘ

1928 rok. Wycieczka na Kalwarię. Kiedy przyjechałam do Wilna na dwa miesiące, na zastępstwo jednej siostry, która pojechała na trzecią probację, jednak zatrzymałam się trochę dłużej niż dwa miesiące. W pewnym dniu Matka Przełożona chciała mi zrobić przyjemność i dała pozwolenie, żebym w towarzystwie pewnej siostry pojechała do Kalwarii, na tak zwane obchodzenie dróżek. Ucieszyłam się tym bardzo. Miałyśmy podróżować statkiem, chociaż to tak blisko, ale takie było życzenie Matki Przełożonej. Wieczorem powiedział mi Jezus: Ja życzę sobie, żebyś pozostała w domu. Odpowiedziałam: Jezu, przecież już wszystko przygotowane, że mamy rano jechać, co ja teraz zrobię? I odpowiedział mi Pan: Wycieczka ta będzie ze szkodą twojej duszy. Odpowiedziałam Jezusowi: przecież Ty możesz temu zaradzić, pokieruj tak okolicznościami, aby się stała wola Twoja. W tej chwili był dzwonek na spoczynek. Jednym spojrzeniem pożegnałam Jezusa i poszłam do celi. Rano dzień piękny, moja towarzyszka cieszy się, że będziemy miały wielką przyjemność, że będziemy mogły zwiedzić wszystko, ale ja byłam pewna, że nie pojedziemy, chociaż żadnej przeszkody dotychczas nie było, żeby nie pojechać. Wcześniej miałyśmy przyjąć Komunię św. i zaraz po dziękczynieniu pojechać. Wtem w czasie Komunii św. z pięknej pogody stał się dzień zupełnie inny. Nie wiadomo skąd chmury okryły całe niebo i zaczął padać deszcze ulewny. Wszyscy się dziwili, że z takiej

pogody kto by się spodziewał deszczu i to w tak krótkim czasie, żeby tak się zmieniło. Matka Przełożona mówi do mnie: jak bardzo mi żal, że siostry nie mogą pojechać. Odpowiedziałam: Mateczko, to nic żeśmy nie pojechały, wolą Bożą jest abyśmy pozostały w domu. Jednak nikt nie wiedział o tym, że to było wyraźne życzenie Jezusa, abym pozostała w domu. Dzień cały spędziłam w skupieniu i rozmyślaniu; dziękowałam Panu za to, że mnie zatrzymał w domu. W tym dniu Bóg mi udzielił wiele pociech niebieskich. (Dz 64)

Z „Dzienniczka” s. Faustyny Kowalskiej (Zeszyt Pierwszy)

Dodaj komentarz